Na rynku oferta dostępnych mieszkań jest szeroka i przy niewielkim popycie sprzedający są bardziej skłonni do negocjacji cen - poinformowali autorzy raportu Metrohouse. W co dziesiątej transakcji zawieranej na rynku wtórnym w lutym i marcu br. obniżki sięgały 20 proc.
W koszyku transakcji agencji, które podlegały negocjacjom, upusty w 67 proc. nie były większe niż 10 proc. Jednak w co dziesiątej transakcji odnotowano obniżki sięgające 20 proc.
"Należy jednak pamiętać, że prezentowane dane odzwierciedlają różnice pomiędzy pierwszą ceną ofertową a ceną ostateczną uzgodnioną między stronami. Klienci nabywający mieszkanie nie zdają sobie często sprawy z faktu, że nieruchomość na etapie ekspozycji na rynku także podlegała obniżkom, a więc upusty uzyskane w ostatecznych negocjacjach to jedynie część zniżki, jaką odnotowała nieruchomość" - zaznaczyli autorzy raportu.
Ostatnie miesiące to także niższy popyt na mieszkania. Wysokie stopy procentowe blokują dostęp do kredytów potencjalnym nabywcom mieszkań. Część osób nadal czeka na program dopłat do kredytów. W ocenie ekspertów to jednak "Bezpieczny Kredyt 2 proc." wywindował ceny mieszkań do poziomów nieakceptowalnych dla znacznej grupy potencjalnych nabywców.
"Również na rynku pierwotnym coraz częściej można spotkać atrakcyjne promocje - deweloperzy nie tylko oferują bonusy, takie jak rabaty na miejsca parkingowe czy gratisowe komórki lokatorskie, ale również proponują obniżki cen i elastyczne warunki zakupu. W wielu przypadkach możliwe są także negocjacje, które pozwalają uzyskać jeszcze korzystniejszą ofertę. Kluczowe jest jednak odpowiednie przygotowanie - szanse na uzyskanie najlepszej ceny znacząco zwiększyć może wsparcie agenta nieruchomości specjalizującego się w rynku pierwotnym" - wskazała cytowana w raporcie Anna Kochańska z platformy Primse.com.
Jak zauważyli autorzy raportu, wynegocjowanie warunków cenowych transakcji przekłada się na wysokość raty kredytu. Posłużyli się przykładem średniej wielkości mieszkania w Warszawie, którego cena ofertowa wynosiła 750 tys. zł, ale dzięki negocjacjom udało się uzyskać 7-proc. rabat.
"W analizowanym przypadku założyliśmy, że klient dysponuje 150 tys. zł wkładu własnego. Porównaliśmy, jak kształtowałaby się wysokość raty kredytu przed obniżką i po niej. Przy powyższych założeniach rata kredytu przy oprocentowaniu zmiennym wyniesie w najkorzystniejszym wariancie 4 473,05 zł. Przy 7-proc. upuście cena nieruchomości zostanie obniżona do 697 500 zł. Wkład własny pozostaje taki sam. Wówczas rata kredytu wyniesie 4 081,66 zł. Realna comiesięczna oszczędność na samej racie kredytu wyniesie 391,39 zł, co oznacza roczną oszczędność w wysokości niespełna 4,7 tys. zł. Przekłada się to także na oszczędności na koszcie odsetkowym na poziomie niespełna 65 tys. zł" - wskazali autorzy.
Ich zdaniem klienci mogą rozważyć alternatywną opcję - pozostawić ratę kredytu na poziomie zbliżonym do tej z pierwotnego wariantu, ale skrócić okres kredytowania. W tym przypadku oznaczałoby to skrócenie okresu kredytowania o 5 lat i 3 miesiące, co przekłada się na oszczędności na koszcie odsetkowym w wysokości 230,5 tys. zł.
"Wybór odpowiedniego rozwiązania powinien być uzależniony od preferencji kupującego - czy zależy mu bardziej na niższych comiesięcznych obciążeniach, czy na jak największym ograniczeniu kosztów odsetkowych i szybszym pozbyciu się zobowiązania" - podsumował cytowany w raporcie Daniel Orlikowski z Credipass.
(PAP)
gkc/ pad/
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu ostrodaflesz.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz